niedziela, 8 września 2013
Recenzja "Wieczni wygnańcy"
Ach, to była naprawdę faja książka, którą wręcz pochłonęłam w jeden dzień.W dzisiejszej literaturze spotykamy wilkołaki, wampiry i inne stworzenia. Więc czemu nie umieścić w jednej książce dwóch tak odmiennych nadprzyrodzonych istot i nie połączyć ich gorącym uczuciem? Pani Smith postanowiła zrobić coś takiego i moim skromnym zdaniem był to strzał w dziesiątkę.
Anioł stróż jest zakochany w swojej podopiecznej. Jednak, gdy ukazuje się ukochanej, a ona zostaje zamieniona w wampira wydaje się, że wszystko już skończone. Ale los bywa zaskakujący...
Strasznie podoba mi się to, co zazwyczaj. Mam tu na myśli historię opowiedzianą z perspektywy dwóch głównych bohaterów - Anioła Zachariasza i wampirzycę Mirandę. Dlaczego więc moja ocena to 9, a nie 10? Miejscami miałam wrażenie, że książka jest niedopracowana. Autorka miejscami przeskakiwała w czasie, a mi trochę trudno było się połapać czy miną już dzień, tydzień czy rok. Poza tym, ten straszny niedosyt. Pani Smith tak jakby "ucięła" historię książki w jednym punkcie i trzeba się domyślać wielu rzeczy, co mnie irytuje. Jednakże gorąco polecam "Wiecznych wygnańców" ponieważ warto zasiąść do takiej lektury.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz