Odkąd w podstawówce zostałam zabrana do Auschwitz-Birkenau, gdy tylko
słyszę o holokauście i zagładzie Żydów cała się trzęsę i muszę jak
najszybciej zakończyć rozmowę, albo odejść od miejsca, w którym się ona
odbywa. Jest to dla mnie temat trudny i tragicznie działający na moją
psychikę. Nie mogę nawet sobie wyobrazić, że ktoś mógł uznać innego
człowieka za zwierzę, które mógł bezkarnie zabijać.
Jednak od pierwszych kartek "Maus" zdałam sobie sprawę, że w ten sposób
mogę poznawać głębiej historię zagłady Żydów. Komiks i przestawieni w
nim bohaterowie w postaci zwierząt nie przypominają mi aż tak bardzo
wycieczki do Obozu Zagłady. Dzięki temu czytałam książkę o wiele
przyjemniej (o ile tak można to nazwać), niż mogłabym się tego
spodziewać.
Sądzę, że każdy powinien zagłębiać się w tą historię i pogłębiać wiedzę o niej, aby już nigdy nie doprowadzić do powtórki.
Gorąco polecam "Maus". Jest naprawdę fantastyczna i godna uwagi każdego człowieka.
Jest tylko jedna rzecz. Ponoć autor twierdzi, iż przedstawione zwierzęta
nic nie znaczą, że to przypadek. Ale trudno w to uwierzyć, kiedy w
komiksie widzisz Żydów przedstawionych w postaci myszy, Niemców w
postaci kotów i Polaków w postaci świń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz